Co łączy Ewę Chodakowską, Ministerstwo Edukacji Narodowej i
Katarzynę Pakosińską? Plagiat! Głośne sprawy ostatnich miesięcy
wzbudzają zainteresowanie mediów i zwracają uwagę na problem
plagiatu.
Znana i popularna ostatnio trenerka fitness, Ewa Chodakowska wzbudza
wiele kontrowersji, jest osobą, którą się albo kocha albo
nienawidzi. Jej kariera rozwija się w zawrotnym tempie, media
czujnym okiem obserwują jej poczynania, a antyfani wytykają
potknięcia. Chodakowska wielokrotnie była oskarżana o plagiat.
Inna trenerka fitness oskarżyła Chodakowską o to, że kopiuje
plany treningowe od różnych trenerów i podaje je jako swoje.
Oskarżano ją również o publiczne udostępnianie zdjęć i grafik
nie swojego autorstwa. Sprawy plagiatów często rozchodzą się po
kościach, nikt nie ma czasu aby wnosić sprawy do sądu, i tak Pani
Chodakowska pozostaje bezkarna.
Kolejna głośna sprawa to plagiat elementarza przygotowanego przez
Ministerstwo Edukacji Narodowej. Stary elementarz dla
pierwszoklasistów z 1994 r. postanowiono odnowić, w tym celu MEN
zatrudnił Panią Marię Lorek i zespół specjalistów. Warto
wspomnieć, że Pani Lorek pracowała wcześniej w Wydawnictwie
Szkolnym i Pedagogicznym, które również opracowało podręcznik
dla najmłodszych uczniów. Podręcznik tworzony przez MEN został
skrytykowany za plagiat z poprzedniej wersji podręcznika WSiP z 1994
r. Według prezesa WSiP, 30% podręcznika zostało splagiatowane. W
efekcie, MEN postanowił zmienić powielone fragmenty zanim
elementarz trafił do druku. Nowy podręcznik stał się przedmiotem
wielu dyskusji i zalała go fala krytyki. Jak w praktyce będzie
sprawował się nowy podręcznik uczniowie sprawdzą już we
wrześniu.
Ostatnim przykładem skandalu plagiatowego jest najnowsza książka
Pani Katarzyny Pakosińskiej, wydana przez wydawnictwo Pascal w 2012
r. „Georgialiki. Książka pakosińsko-gruzińska”. W książce
znajduje się wiele splagiatowanych fragmentów bloga podróżniczego
Oblicza Gruzji.
Pakosińska jest skłonna załatwić sprawę polubownie, przyznaje
się do popełnienia błędu i chce go naprawić dodając zapis o
źródłach do kolejnego wydania książki. Autorzy bloga domagali
się odszkodowania, na co wydawnictwo początkowo przystało, lecz z
czasem roszczenia finansowe rosły, więc niewykluczone że sprawa
znajdzie swój finał w sądzie.
Trzy przypadki plagiatów wspomniane powyżej są jedynie kroplą w
morzu takich zdarzeń. Ludzie nagminnie kradną własność
intelektualną innych i często tylko przypadek sprawia, że sprawa
wyjdzie na jaw. Zamiast zdawać się na przypadek, zdecydowanie
lepiej sprawdzać przy użyciu wiarygodnych narzędzi, czy nie doszło
do plagiatu. Dobrym przykładem jest serwis Copyact, który oferuje
narzędzia online umożliwiające wykrywanie plagiatów oraz
zabezpieczenie strony internetowej przed plagiatem. Copyact.com
umożliwia również utworzenie certyfikatu poświadczającego
autentyczność treści oraz oznaczanie plików podpisem
elektronicznym. Wszystkie funkcje Copyact sprawiają, że stanowi on
skuteczne narzędzie, nie tylko do wykrywania plagiatów ale również
do zabezpieczania treści przed nimi.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz